Gdzie można legalnie napić się piwa we Wrocławiu „pod chmurką”?

Ładna pogoda sprzyja wypoczywaniu wrocławian na świeżym powietrzu. Wysokie temperatury i atmosfera spotkań towarzyskich sprawiają, że ludzie sięgają po napoje gaszące pragnienie. Jak wiadomo, nie zawsze jest to tylko woda. Wiele osób w takiej sytuacji poważnie zastanawia się nad tym, czy pod symboliczną ,,chmurką” w plenerze może legalnie napić się piwa?

„Wedle powszechnej opinii, gdziekolwiek mieszkaniec Wrocławia napiłby się piwa, poza wyznaczonymi lokalami i ogródkami „piwnymi”, to od razu naraża się na otrzymanie mandatu. Wszystko ostatecznie zależy od wyszczególnionych miejsc wedle uchwały rady miejskiej” – wyjaśnia Rafał Kufieta, prawnik z Kancelarii Prawnej Rafał Kufieta.

W szerokiej świadomości Polaków utarło się przekonanie, że każde spożywanie alkoholu w plenerze, poza miejscem do tego wyznaczonym (pubem czy restauracją) jest nielegalne, a czyniąc to narażamy się na mandat od stróżów prawa z policji bądź straży miejskiej. Każdy zapewne słyszał historię o znajomym, który dostał mandat za ,,picie w miejscu publicznym”. Nie pomagały tłumaczenia, że przecież to ,,było tylko jedno piwko” i ,,nikomu to nie szkodzi”. Choć przekonałyby one dużą większość z nas, to na straży miejskiej raczej nie robią większego wrażenia.

Poszukiwania odpowiedzi na zadane pytanie trzeba zacząć od  przeanalizowania zapisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Jest to akt prawny z 1982 r., wielokrotnie już nowelizowany i dostosowywany do zmieniających się realiów. Jak wskazuje preambuła samej ustawy – „Uznając życie obywateli w trzeźwości za niezbędny warunek moralnego i materialnego dobra Narodu, stanowi się, co następuje”. A co następuje? Bardzo wiele, jednak odnośnie zakazu spożywania alkoholu w plenerze na pewno nie znajdziemy w tym akcie prawnym owianego mitem sformułowania ,,miejsce publiczne”. Ustawa zakazem spożywania alkoholu obejmuje jedynie ulice, parki i place (art. 14 ust. 2a ustawy).  Wynika z tego, że pojęcie ,,miejsca publicznego” to konstrukcja powstała na skutego skrótu myślowego – w swojej istocie jednak błędna i mogąca prowadzić do licznych mylnych wniosków, a co więcej – nieraz do wypisywania i wręczania nieuzasadnionych mandatów. W sferze prawnej nie ma zakazu picia w ogólnie pojętym ,,miejscu publicznym”.

Wspomniana ustawa to jednak niejedyny akt regulujący kwestię spożywania alkoholu w plenerze. Kompetencje do ustalania tego, gdzie można a gdzie nie można spożywać alkoholu, mają również gminy. Gmina miejska Wrocław ze wspomnianej kompetencji nie omieszkała nie skorzystać. W trosce o mieszkańców Wrocławia uchwałą z 7 lipca 2011 r. o numerze XII/241/11 wprowadzono zakaz spożywania napojów alkoholowych powyżej 4,5 proc. alkoholu (z wyjątkiem piwa) w barach mlecznych (obecnie stwierdzono nieważność tego postanowienia – zgodnie z rozstrzygnięciem nadzorczym, o którym będzie mowa niżej) oraz na terenie obiektów sportowych i rekreacyjnych, w tym stadionów, basenów, plaż i kąpielisk, z wyłączeniem tych części obiektów, które pełnią funkcję hotelową, gastronomiczną, centrum odnowy biologicznej lub wypoczynku zorganizowanego.

Co ciekawe, Rada Miasta w pierwotnym brzmieniu uchwały usiłowała ,,przepchnąć” szerszy katalog miejsc, w których obowiązywać miał zakaz spożywania alkoholu. Zakazem, poza powyżej wskazanymi, miały zostać objęte takie miejsca: nadrzeczne trakty spacerowe, wały przeciwpowodziowe, podwórka i wnętrza międzyblokowe, ogólnodostępne części wspólnych bloków mieszkalnych oraz przejścia podziemne. Jednakże tekst uchwały w takim brzmieniu nie wytrzymał konfrontacji z Urzędem Wojewódzkim. W rozstrzygnięciu nadzorczym z 29 lipca 2011 r. został mocno zmodyfikowany i okrojony do katalogu, którego treść w sposób wyczerpujący przytoczono w poprzednim akapicie. Wskazane zapisy zostały uznane za niezgodne z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz z podstawowymi zasadami konstytucyjnymi. Wojewoda swoją decyzję argumentował tym, że jedynie ustawodawca na poziomie parlamentu ma kompetencje do wprowadzenia tak szerokiego zakazu i jeżeli miałby on taki zamysł, aby takowy zakaz wprowadzić, to zrobiłby to na poziomie ustawy, a nie pozostawiał tego w takim zakresie do rozstrzygnięcia poszczególnym gminom. Stanowisko wojewody dolnośląskiego zostało podtrzymane zarówno przez Wojewódzki Sąd Administracyjny oraz Naczelny Sąd Administracyjny, co tylko potwierdza słuszność jego opinii.

Ponadto, o czym bezwzględnie należy wspomnieć, uchwałą z 21 marca 1997 roku o numerze XXXVI/497/97 miasto Wrocław wprowadziło zakaz spożywania alkoholu na przedstawionym poniżej obszarze, jak i na pozostałych terenach miasta w parkach miejskich.

mapa

Jak wynika z przedstawionej mapki, wrocławianin zostanie ukarany mandatem za spożywanie piwa m.in. na tak ukochanej przez studentów, ale i  nie tylko studentów, Wyspie Słodowej. Ponadto na Wyspie Piasek, Ostrowie Tumskim, wokół Rynku (skądinąd jest to oczywiste i uzasadnione), jak i w rejonie Placu Grunwaldzkiego.  Poza terenem oznaczonym na mapce, objęto zakazem również parki miejskie, a dokładny ich 24-elementowy katalog znajdziemy w zapisach uchwały z 9 października 1993 roku o numerze LXXI/454/93. Znajdują się w nim m.in. Park Południowy, Park Zachodni, Park Szczytnicki oraz Park Grabiszyński.

Gdzie we Wrocławiu można więc legalnie napić się piwa? W myśl zasady mówiącej, że wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone – wszędzie tam, gdzie nie jest to objęte wspomnianymi regulacjami. Można więc pić przykładowo na Wyspie Opatowieckiej, na Zimowisku Barek na Osobowicach, na Wałach wzdłuż Odry oraz w miejscach, które nie są „ulicami, parkami, placami oraz terenami obiektów sportowych i rekreacyjnych”.

Warto także wspomnieć o tym, jaka odpowiedzialność grozi za spożywanie napojów alkoholowych w miejscach niedozwolonych. Karalne jest nie tylko spożywanie alkoholu w nieodpowiednim miejscu, ale również samo usiłowanie jego spożycia (art. 43(1) ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi). Wynika z tego, że policja i straż miejska mają kompetencje, aby ukarać nas za sam fakt trzymania otwartej butelki w ręce. Wysokość mandatu jest stała i wynosi sto zł. Co wtedy, gdy mamy butelkę zamkniętą? Wielokrotnie odpowiednie służby próbowały to podciągnąć pod usiłowanie, jednak mówiąc zupełnie poważnie – wedle nauki prawa karnego – jest to co najwyżej zamiar lub przygotowanie. Zamiar – nigdy nie jest karany, a przygotowanie – tylko w sytuacji, gdy ustawa tak stanowi. Przygotowanie do spożycia alkoholu poprzez zakupienie butelki z piwem i trzymanie jej w ręku nie jest traktowane jako karalne, więc tym nie musimy się martwić.

Podsumowując powyższe rozważania, jeżeli zdecydujemy się na wyjście na piwo w plenerze, chcąc uniknąć ryzyka innych kosztów niż koszta zakupów potrzebnego zaopatrzenia na mile spędzony wieczór, musimy mieć świadomość tego, jakie prawa nam przysługują, a także tego, jakie obowiązki na nas ciążą. Ignorantia iuris nocet! (Nieznajomość prawa szkodzi!). Pamiętajmy, nie wystarczy nam sam fakt powołania się na zapisy ustawy mówiące o zakazie picia na ulicach, placach i w parkach – kluczowe w tej kwestii są regulacje zawarte przez gminy w aktach prawa miejscowego. Znajmy swoje prawa i rozsądnie z nich korzystajmy, a unikniemy stresów i kosztów związanych z nieprzyjemnym spotkaniem ze stróżami prawa.

apl. r. Maciej Grzegorczyk

Michał Stec

Klaudia Zadworna

[mc4wp_form id="5288"]