Niski wkład nie zawsze taki niski, czyli trochę o ubezpieczeniach

Wielu z nas, starając się o kredyt hipoteczny, musiało bądź musi posiadać tzw. wkład własny lub zobowiązane jest do opłacania składek za tzw. ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. Stanowi ono zabezpieczenie banku dla kwoty będącej różnicą pomiędzy wymaganym a faktycznie wniesionym przez nas wkładem pieniężnym. W ten sposób bank asekuruje się w razie zaprzestania przez nas spłacania rat kredytowych.

Niestety, umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego często bywały i nadal są tak skonstruowane, że kredytobiorcy nie jest dane stać się stroną takiej umowy, a jest on jedynie zobligowany do opłacenia składek za ww. ubezpieczenia. To bank i ubezpieczyciel są bowiem stronami umowy, a kredytobiorca co najwyżej może przyglądać się z boku poczynaniom ubezpieczyciela i banku, opłacając grzecznie składkę. W razie problemów ze spłatą raty kredytowej osobą uposażoną jest bank – to on otrzymuje pieniądze z ubezpieczenia, a ubezpieczyciel posiada możliwość regresu, czyli odszkodowania wobec kredytobiorcy za poniesione koszty powstałe w związku z dokonaną wypłatą na rzecz instytucji bankowej (tzw. roszczenie zwrotne – zgodnie z art. 828 § 1 Kodeksu cywilnego).

Umowy kredytu hipotecznego są tak skonstruowane, iż konsumenci nie mają zbyt dużego pola manewru – godzą się na opłacanie takich składek albo nie dochodzi do zawarcia umowy i udzielenia kredytu. Niestety, już od kilku lat obserwuje się proceder wykorzystywania przez banki słabszej pozycji swoich klientów. Większość z nas, aby otrzymać upragniony kredyt, podpisuje w ciemno dokumenty, wierząc w to, że zapisy są zgodne z prawem i gwarantują równowagę stron w umowie. Okazuje się jednak, że banki stosują w swoich wzorcowych umowach klauzule niedozwolone, a klienci nie posiadają wiedzy albo obawiają się upomnieć bank wobec niezgodnego z prawem zachowania. Pamiętajmy, że nie każda umowa bankowa posiada sprzeczne z prawem zapisy, takie stwierdzenie byłoby dalece niesprawiedliwie, jednakże dość często z takimi zapisami na polskim rynku finansowym mamy do czynienia.

Nadto Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów posiada w tej materii bogate doświadczenie, a w jego rejestrach co i rusz można napotkać takie wskazania klauzul niedozwolonych zastosowanych w umowach bankowych.

Kiedy mamy do czynienia z klauzulami niedozwolonymi w umowach kredytowych i co robić, gdy posiadamy przekonanie, że bank łamie prawo?

Zgodnie z art. 3851 Kodeksu cywilnego, postanowienie umowy zawieranej z konsumentem, które nie zostało z nim indywidualnie uzgodnione, a kształtuje jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, jest tzw. klauzulą abuzywną, czyli niedozwoloną.

Samo przerzucenie kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu na konsumenta w sytuacji, gdy profity z umowy ubezpieczeniowej dotyczą wyłącznie banku, może stanowić naruszenie zasad wyżej wspomnianych.

Nadto brak możliwości negocjowania i oddziaływania na kształtowanie treści umowy w zakresie zapisów dotyczących niskiego wkładu może być podstawą do uznania takiej umowy jako dotkniętej klauzulami abuzywnymi.

Elementem w umowie o kredyt hipoteczny świadczącym o niedozwolonych zapisach umownych mogą być również tak sformułowane jej zapisy, iż nie stanowią one rzetelnej informacji dotyczącej ww. ubezpieczenia (kosztów, zakresu ochrony ubezpieczeniowej czy treści stosunku prawnego).

Nadto na etapie zawierania umowy o kredyt hipoteczny nieprzedstawienie zawartej przez bank z towarzystwem ubezpieczeniowym umowy do wglądu konsumentowi-kredytobiorcy może stanowić również o niedozwolonej praktyce.

Umowom o kredyt hipoteczny często można również zarzucić fakt braku informacji, według jakich reguł ma zostać obliczona kwota ubezpieczenia, a także składka ubezpieczenia niskiego wkładu. Brak tak ważnych informacji prowadzi do sytuacji, że konsument nie jest w stanie obliczyć przed zawarciem umowy kredytowej całościowego kosztu kredytu.

Często również można spotkać taką praktykę banków, iż nie określają one czasu, do kiedy mają funkcjonować umowy ubezpieczeniowe, ani warunków, na jakich kredytobiorca mógłby wypowiedzieć taką umowę ubezpieczenia niskiego wkładu. Rodzi to wręcz absurdalną sytuację prawną dla kredytobiorcy, bowiem jest on zobligowany do danego zachowania, jednakże nie może działać jako strona w umowie i bronić swoich praw.

Kredytobiorca, który uznał, iż umowa przedłożona mu przez bank posiada w swoich zapisach klauzule niedozwolone, może wystąpić do sądu o uznanie takich zapisów za abuzywne, a bank winien dokonać zwrotu niesłusznie pobranych pieniędzy.

W związku z faktem, iż umowy o kredyt hipoteczny często sformułowane są w sposób zawiły i mało czytelny, warto z taką umową udać się do profesjonalisty celem dokonania oceny trafności własnych spostrzeżeń oraz uzyskania fachowej porady i pomocy prawnej w tym temacie.

Rafał Kufieta

Kancelaria Prawna Rafał Kufieta

[mc4wp_form id="5288"]